niedziela, 29 września 2013

Polecam: "Opanuj swój metabolizm - J. Michaels

Sięgając po tę książkę, sądziłam, że będzie to kolejna przyzwoita pozycja, która nie wniesie do mojego żywieniowego światopoglądu nic czego do tej pory się nie dowiedziałam. A należy dodać, że przeczytałam już naprawdę wiele tytułów związanych ze zdrowym stylem życia. Wiele z nich znudziło mnie już po kilku pierwszych rozdziałach, więc liczyłam, że przy dobrych wiatrach, dobrnę do końca. Specjalnie nie czytałam wcześniej żadnych recenzji, to też spowodowało, że... niebywale miło się zdziwiłam :-) ! 




Zanim kupiłam "Opanuj swój metabolizm" o Jillian wiedziałam niewiele. Na pewno pokochałam ją za świetne programy treningowe, które bardzo przypadły mi do gustu. Jednak nie wysiliłam się na tyle, aby zapoznać się z jej filozofią życia, która jest prosta i piękna. Jeśli liczycie na jakiś cudowny przepis na piękną sylwetkę, tam właśnie go znajdziecie! Najprościej mówiąc - jedz, jedz, jedz zdrowo! To oczywiście w wielkim skrócie.

Według Jiliian, cała filozofia polega na prawidłowej gospodarce hormonalnej. Autorka twierdzi, że piękna sylwetka nie musi być efektem morderczych treningów przy równoczesnym zmniejszaniu ilości dostarczanych kalorii! Ten pogląd na pewno spodoba się osobom, które nie przepadają za wysiłkiem fizycznym, choć osobiście twierdzę, że od ćwiczeń naprawdę można się uzależnić! Nawet jeśli ktoś nie znosił potu cieknącego po plecach, może pokochać wysiłek fizyczny do tego stopnia, że staje się on nieodłącznym elementem dnia! Według mnie niezwykle ważna w tym przypadku jest intencja! I tu chciałabym sobie pozwolić na zupełnie prywatną dygresję, nie związaną z książką. 

Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli przepełnieni frustracją, codziennie zmuszamy się do ćwiczeń, odliczając każdą sekundę do końca treningu to prawdopodobnie, w którymś momencie będziemy skazani na porażkę. Determinacja minie wraz z pierwszą porażką, z pominięciem jednego dnia treningowego, czy ze zjedzeniem pierwszego od dawien dawna eklerka! Jednak jeśli ćwiczymy bo naszą intencją jest ogólna poprawa zdrowia i samopoczucia, zaczynamy od czegoś co sprawia nam przyjemność - taniec, rolki, rower to tak czy inaczej miłość do ćwiczeń przyjdzie któregoś dnia i od wtedy nie będziecie mogli normalnie funkcjonować! Autentycznie! Aktywność fizyczna to endorfiny, a endorfiny to radość. Któż z nas niechciałby na okrągło być szczęśliwy? Zgadza się, to uzależnia! Wtedy przyjdzie czas na cięższe treningi, siłownie, fitness grupowy. Będziecie chcieli próbować nowych rzeczy i kto wie, być może odkryjecie w sobie nowe pasje i talenty?




Ale wracając do książki...Autorka uważa, że aby opanować swój metabolizm wystarczy ustabilizować pracę hormonów w naszym organiźmie. Jiliian opisuje zarówno pracę hormonów wiążących się z naszym metabolizmem, jak i objawy ich złego funkcjonowania. Już na tym etapie, a zastrzegam, że był to dopiero drugi rozdział, stwierdziłam, że prawdopodobnie moje hormony szaleją i że coś może być na rzeczy. 

Niezwykle zainteresował mnie rozdział poświęcony przyczynom nadwagi czy otyłości. Okazuje się, że sami, niemalże dobrowolnie poddajemy się katuszom wyniszczając się od środka! W dodatku rozregulowując pracę organizmu co wiążę się z ponownymi katuszami i tak dalej i tak dalej... Rozdział naprawdę godny uwagi, założę się, że większość z nas popełnia te błędy wciąż i bez końca! 

Co proponuje Jillian? Usuwaj - Włączaj - Równoważ. Jak się domyślacie, chodzi o usuwanie szkodliwych, toksycznych substancji, włączanie zdrowych pokarmów i równoważenie tego co spożywamy. Każdy z tych etapów jest świetnie opisany, autorka przedstawia zestawienia i tabele, które są naprawdę niezwykle przydatne. W przystępny sposób obrazują one m.in. jakie produkty należy kategorycznie odstawić, jakie przymusowo włączyć, jakie porcje konkretnych rzeczy należy spożywać, jakie grupy produktów z czym łączyć, jakie produkty wpływają na jakie hormony. Jillian dokładnie objaśnia ile obrzydliwych sztucznych substancji jest w jedzeniu. Nawet w zwykłych jogurtach czy sokach znajdziemy paskudztwa jakich mało! Rzeczywiście po lekturze jeszcze więcej uwagi poświęciłam etykietom i okazało się, że niemalże każdy produkt zawiera okropny syrop fruktozowy, na który wcześniej niestety nie zwracałam uwagi... Moją uwagę przyciągnął również przewodnik po wodach, czy przewodnik po kosmetykach. To nieprawdopodobne ile chemii jest w naszych kosmetykach! Na szczęście problem ten zauważyłam już wcześniej i od jakiegoś czasu używam kosmetyków z większością naturlanych składników. 

Ogólne założenia Jillian polega na jedzeniu ekologicznych produktów, uwaga: absolutnie NIE PRZEYTWORZONYCH! Michaels twierdzi, że należy jeść na pewno tylko to co wyrosło z ziemi alo miało matkę, a najlepiej jeśli było to uprawiane lub hodowane w ekologicznych uprawach i hodowlach. Do tego aktywność fizyczna jest obowiązkowa, ale wystarczy 3 treningi w tygodniu, żeby przy opanowaniu metabolizmu utrzymać piękną sylwetkę. 


Czy warto kupić / przeczytać tę książkę? Uważam, że WARTO! Nie ze wszystkimi założeniami Jillian w pełni się zgadzam, niektóre z nich będzie bardzo ciężko wcielić w życie, jednak na pewno jest to wspaniały przewodnik po teorii świadomego żywienia! Książka ta bardzo zmotywowała mnie do wprowadzenia wielu zmian w życie, przystępny język jakim jest napisana, wspaniale wyjaśnia na co należy zwrócić uwagę. Mi osobiście pomogła zmienić wiele nawyków żywieniowych i przypuszczam, że to piękny początek ekoprzygody. Należy również wspomnieć, że Jillian posiada ogromną wiedzę, którą zdobywała przez wiele lat. Z pełną odpowiedzialnością polecam wam tę książkę, zaufajcie Jillian. Nawet jeśli nie wprowadzicie wszystkich rad w życie, przypuszczam, że wasze wybory po tej lekturze będą bardziej przemyślane i świadome, a wasze spojrzenie na dietę już nigdy nie będzie takie samo ;-) 

Książka została napisana przy współpracy ze znaną i cenioną dr n. med. Christine Darwin. Zawiera 326 stron, a oprócz cennych porad znajdziemy wniej także jadłospi na dwa tygodnie wraz z listą zakupów. Niestety nie testowałam jadłospisu, więc nie będę mogła wam nic na ten temat powiedzieć. Swój egzemplarz kupiłam w empiku za niespełna 30 zł. 


Pozdrawiam was serdecznie,


6 komentarzy:

  1. Chętnie przeczytam, uwielbiam tego typu książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest naprawdę godna polecenia, później wielokrotnie się do niej wraca :)

      Usuń
  2. Jak dobrze, że trafiłam na tę recenzję (dzięki pewnej Wiecznej Optymistce, która poleciła Twój post na FB, dzięki Anetko :-*). Szukałam ostatnio nowych inspiracji, moje myśli krążyły właśnie wokół książek i...jest! Na pewno przeczytam, jeszcze dziś zajrzę do Empiku i mam nadzieję znajdę w niej mnóstwo nowych pomysłów na aktywność fizyczną i zdrowe odżywianie :) Dzięki! Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile zakładek! :D

    Też przymierzam się do przeczytania tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kurde, chyba ją sobie kupię. Już szukam na allegro:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie planuję ją kupić, bo ciężko jest mi znaleźć złoty środek w odżywianiu, bo albo przeginam w jedną albo w drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń